Umówiłaś się z Olą na sobotnie popołudnie. Punktualnie o
16 zameldowałaś się pod jej osiedlem. Miałyście jechać Twoim samochodem do
Łodzi, bo Ty tak zaproponowałaś. Blondynka z uśmiechem wsiadła do pojazdu,
witając się z Tobą ciepło.
- Hej, hej –
zaczęła, a następnie zapięła pas.
- Cześć – odparłaś,
odwzajemniając uśmiech. Półgodzinna podróż do stolicy województwa łódzkiego
minęła Wam w miłej atmosferze. Początkowo byłaś trochę spięta, ale Ola okazała
się być doskonałą kompanką do rozmowy. Rozluźniłaś się i śmiałaś razem z nią.
Zakupy zapowiadały się ciekawie. Jednak w Manufakturze okazało się, że obie
jesteście wymagające co do strojów. Mało co wam wpadało w oko. Jeśli już jakaś
sukienka się wam spodobała, to po przymierzeniu czułyście się albo
niekomfortowo, albo brzydko. O ile Ola po 2 godzinach sobie już coś znalazła,
to Ty nadal miałaś dylemat. Przeszłyście prawie całe centrum handlowe, a Ty nie
znalazłaś tej jednej wyjątkowej sukienki. Sama nie wiedziałaś jaką chcesz, ale
wiedziałaś jedno – musisz w niej wyglądać zjawiskowo. Pewnie pierwszy raz w
życiu, ale musisz. Chciałaś spodobać się Zbyszkowi żeby znów zwrócił na Ciebie
uwagę. Być może byłaś naiwna, sądząc, że jakiś strój sprawi, że ze znajomych
znów przeniesiecie się na wyższy poziom. Skoro już raz z tej góry spadłaś, to
ciężko było na nią wrócić, będąc tak potłuczonym. Może to syzyfowa praca, ale
próbowałaś. Za dobre chęci nie każą, a mogą przecież nagrodzić, czyż nie?
- Pięknie
wyglądasz w tej sukience – przyznałaś koleżance, gdy zatrzymałyście się w
kawiarni na coś do picia.
- Dziękuję –
uśmiechnęła się. – Mam nadzieję, że Karolowi też się spodoba. Obiecał, że na
rocznicę zabierze mnie na kolację, wiec chcę ładnie wyglądać.
- Uwierz mi, facet
padnie, gdy Cię w tym zobaczy – przyznałaś, a następnie upiłaś łyk aromatycznej
kawy, którą delektowało się Twoje podniebienie.
- Taką mam
nadzieję – zaśmiała się. – A tak właściwie, to jeszcze w ogóle nie powiedziałaś
na co Ty szukasz tą sukienkę?
- Na wesele –
odpowiedziałaś.
- Teraz wesele?
Czy szukasz z wyprzedzeniem, bo przezorny zawsze ubezpieczony? – zdziwiła się.
- Za 3 tygodnie.
Też się zdziwiłam, ale rodzice na nich naciskają – wzruszyłaś ramionami. – Więc
teraz się muszę martwić o sukienkę.
- No i strasznie
wybredna jesteś – pokręciła głową.
- Bo szukam czegoś
wyjątkowego. Taka wielka galeria i nic nie ma – westchnęłaś zrezygnowana.
- Wyjątkowego
powiadasz – zainteresowała się. – Przyznaj się, kogo chcesz oczarować?
- Co? – zaskoczyła
Cię. Ale w końcu to kobieta, a kobieta zawsze się domyśli o co tej drugiej
chodzi.
- Nie ściemniaj.
Przystojny? Po co pytam, na pewno przystojny skoro Ci się spodobał. Jaki gust
do ubrań, to i do facetów – wyszczerzyła się, a Ty roześmiana pokręciłaś głową.
- No tak, w sumie
chciałabym na kimś zrobić wrażenie – odparłaś nieśmiało.
- To trafiłaś do
odpowiedniej osoby – klasnęła w dłonie. – Kochana, zrobię Cię na bóstwo!
- Serio?
Pomogłabyś mi się na to wesele przygotować?
- No jasne! A
zdradzisz mi kim jest ten szczęściarz?
- Raczej pechowiec
– mruknęłaś, podpierając głowę na ręce.
- Pechowiec?
Przecież fajna z Ciebie dziewczyna.
- W sumie chyba Ci
mogę powiedzieć… - zaczęłaś się przełamywać. Czułaś, że może rozmowa z blondynką
choć trochę Ci pomoże. Może doradzi Ci coś z jej punktu widzenia.
- Zamieniam się w
słuch – przyznała, patrząc na Ciebie wyczekująco.
- To Zbyszek.
- Bartman? Tak
jakoś czułam od tego ostatniego spotkania, że coś macie się ku sobie, a od
Karola wiem, ze Wy to się chyba znacie z Rzeszowa, co nie?
- No tak. Ale
możesz Karolowi nic nie mówić? Bo oni się kumplują i wiesz…
- Wiadomo, masz to
jak w banku. Karol to papla, głupia bym musiała być, gdybym mu powiedziała –
wywróciła oczami. – To co, w Rzeszowie tak między Wami zaiskrzyło?
- Można tak to
ująć – stwierdziłaś i w skrócie opowiedziałaś Oli całą historię. Słuchała w
skupieniu, a na końcu wydawała się być mega zdziwiona. Byłaś gotowa teraz na
niezbyt przyjemne epitety pod swoim adresem. Nic takiego jednak nie miało
miejsca.
- Rany, nieźle
poplątana historia – przyznała. – Ale dalej się kochacie. To widać gołym okiem.
- Nie wiem, co On
czuje, ale wiem, że na Jego miejscu nie chciałabym mnie znać – westchnęłaś. –
Zachowałam się okropnie.
- Każdy popełnia
błędy – spojrzała na Ciebie ze współczuciem. – Ale los dał Wam szansę go
naprawić. Gdybym wtedy Cię znała, to pewnie nawrzeszczałabym na Ciebie, że
powinnaś mu się przyznać, że masz narzeczonego, a nie uciekać. Czemu właściwie
zrobiłaś tak, a nie inaczej?
- W sumie nie
wiem. Ze strachu chyba. Miałam straszne wyrzuty sumienia i chyba w ten sposób
chciałam się ukarać, bo bez Niego strasznie ciężko mi było.
- I przy okazji
ukarałaś też Jego. Na pewno za Tobą tęsknił tak samo, jak Ty za Nim.
- Powiedział mi,
że nie potrafi mnie znienawidzić, więc mam jakąś tam małą nadzieję – przyznałaś
nieśmiało.
- Wiesz co? Czuję,
że to wesele będzie idealną okazją żebyście się na nowo do siebie zbliżyli. A
ja Ci pomogę się do niego przygotować.
- Bardzo Ci
dziękuję – uśmiechnęłaś się ciepło.
- Nie ma sprawy –
machnęła ręką. – Dopijaj kawę i lecimy dalej. Trzeba znaleźć to cudo, które
zwali Bartmana z nóg!
Zaśmiałyście się obie. Teraz czułaś, że los postawił Ci
na drodze osobę, która rzeczywiście zasługuje na miano Twojej przyjaciółki.
Byłaś wdzięczna Oli, że tak normalnie zareagowała, słysząc Waszą historię. W
dodatku chce Ci pomóc odzyskać siatkarza. Być może w chwili zwątpienia Tobą
wstrząśnie żeby dodać Ci energii do działania. Póki co plan był prosty –
chciałaś pięknie wyglądać na weselu Jacka, żeby spodobać się Zibiemu.
Przez kolejną godzinę obeszłyście jeszcze kilka sklepów.
Byłaś już całkowicie zrezygnowana, bo nic nie przykuło Waszej uwagi na tyle
żeby to kupić. Kiedy miałaś już przyznać na głos, że to bez sensu i chcesz
wracać do Bełchatowa zauważyłaś Ją. Przystanęłaś w miejscu, a Twoje oczy
przypominały pięciozłotówki. Ola zauważyła Twój dziwny stan i próbowała
zlokalizować punkt, na którym utkwił Twój wzrok i po chwili go odnalazła.
- Myślisz o tym
samym, co ja? – spytała zdziwiona.
- To ta! –
uśmiechnęłaś się i jak na skrzydłach pognałaś do odpowiedniego sklepu. Miałaś
niezwykłe szczęście, bo sukienka z wystawy (link) była ostatnią w dodatku w
Twoim rozmiarze. Chyba wreszcie los się do Ciebie uśmiechnął. Ola wręcz
wepchnęła Cię do przymierzalni i co kilka sekund pytała, czy już jesteś gotowa.
Założyłaś strój delikatnie na siebie, jakby bojąc się, że ją zniszczysz. Czułaś
się w niej bardzo wygodnie i tak… pięknie. Sukienka idealnie podkreślała Twoje
kobiece kształty. Wiedziałaś, że znalazłaś to czego chciałaś. Wpatrywałaś się w
odbicie niczym zahipnotyzowana.
- Mam dość!
Wchodzę! – usłyszałaś zniecierpliwioną blondynkę, która odsłoniła zasłonkę od
Twojej kabiny. Od razu otworzyła szeroko oczy, a Ty z nieśmiałym uśmiechem
odwróciłaś się w Jej stronę.
- O kurwa… -
wyrwało się jej. Pierwszy raz słyszałaś z jej ust przekleństwo. – Ona jest
stworzona dla Ciebie!
- Tak myślisz?
- Majka, wyglądasz
w niej jak księżniczka!
- Nie wiem, czy aż tak, ale bardzo mi się ona podoba – przyznałaś, ponownie wpatrując się w swoje
odbicie. Ola położyła Ci ręce na ramionach.
- Widzisz tę laskę
w lustrze? – głową wskazała na Twoje odbicie. – Ona na nowo zawróci w głowie
Zbigniewowi Bartmanowi. Uwierz mi.
Uśmiechnęłaś się pod nosem. Chciałaś żeby słowa blondynki
się sprawdziły.
__________________
Wybaczcie, że tak późno, ale nie miałam dziś kompletnie czasu.
Pozdrawiam ;*
Pozdrawiam ;*
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
Jest 4.54 a ja czytam rozdział :D Fajnie, że Maja znalazła osobę na której może liczyć. Czuje, że Ola pomoże jej w znajomości ze Zbyszkiem a na tym wesele coś dobrego między nimi się stanie i mocno sie do siebie zbliżą #Jatoczuje :D Czekam na kolejny :*
OdpowiedzUsuńWeny życzę. Całuje Toś♥
Dooobranoc ♡
Zapraszam do mnie na nowiutki jescze cieplutki :*
UsuńChciałabym zobaczyć minę Zbyszka gdy zobaczy Maję w tej sukience. Znalazła ona przyjaciółkę na którą może liczyć.
OdpowiedzUsuńKiedy tak czytałam o trudnościach głównej bohaterki ze znalezieniem kreacji na wesele, przypomniałam sobie jak sama szukałam odpowiedniej sukienki, tyle że na studniówkę. Przymierzyłam dziesiątki różnych sukienek, a i tak żadna z nich nie leżała na mnie tak dobrze jak ta, którą ostatecznie zdecydowałam się kupić. Kreacja Mai faktycznie jest śliczna i nie mam wątpliwości, że Zbyszek padnie z wrażenia, chociaż myślę, że mogłaby założyć nawet worek na ziemniaki, a i tak by mu się podobała ;)
OdpowiedzUsuńMajka najwidoczniej musiała dostrzec w Oli osobę godną zaufania, skoro zdecydowała się opowiedzieć jej całą historię relacji z Bartmanem. Dobrze, że dziewczyna Kłosa tak dobrze ją przyjęła i nie potępiła zachowania Dębiec. Czekam z niecierpliwością na wesele, może znów coś zmieni się na lepsze? :)
Pozdrawiam :*
Widzę,że Maja jest równie wybredna jeśli chodzi o sukienki/buty co ja XD Ale sukienka jest cudowna *-*
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa jak zareaguje Zbyszek gdy ją zobaczy ;)
Czekam na następny i zaprsza do mnie na 5 http://marzenia-sa-jak-gwiazdy.blogspot.com/
Ola to świetns dziewczyna i widać, że polubiła Majkę. Nie osądzała jej po tym co zroviła, a to się ceni. Powtarzam się, ale nie mogę się doczekać wesela, długo jeszcze do niego?
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny z niecierpliwością ;)
Pozdrawiam ;**
Wiem jaka to radość zyskiwać nowych przyjaciół, wiem też że na takie zakupy przedweselne najlepiej chodzi się z kimś :D I znalezienie wymarzonej sukienki po długich bezowocnych poszukiwaniach to naprawdę jest coś :D Niby mała rzecz, a cieszy :D Myślę, że Zbyszek będzie oczarowany Mają na tym weselu, choć z drugiej strony teraz chyba też tak jest xD Nie mogę się doczekać tej imprezy, myślę, że będzie przełomowa!
OdpowiedzUsuńKochana,
OdpowiedzUsuńZapraszam na nowość na http://kruszymy-sie.blogspot.com/